Otwierają się drzwi i zostaje zaproszona do środka. Niedawno minął rok odkąd byłam tu ostatni raz, lecz pomieszczenie wygląda dokładnie tak jak je zapamiętałam. Przestałam przychodzić bez wyjaśnienia. Natrafiłam na barierę której nie potrafiłam wtedy przekroczyć.
- Już myślałem, że mnie Pani porzuciła na dobre! - wyrywa mnie z zamyślenia męski głos.
- Myślę, że jestem Panu winna przeprosiny za ten brak uprzedzenia, że nie byłam już w stanie przychodzić na te spotkania.. - zaczynam, ale milknę, bo nie wiem co więcej mogłabym dodać
- Niech Pani nie przeprasza, lepiej proszę mi powiedzieć jak się Pani czuje.
- Czuje się źle. - wypowiadając te słowa, czuję łzę lecącą po policzku, jak zawsze na pytanie o to jak się czuje. - Własnie dlatego tu jestem, obiecałam sobie, że się tutaj zgłoszę, gdy będę czuła taka potrzebę. - odpowiadam mojemu terapeucie.
Prawda jest jednak taka, że doskonale znam siebie, a potrzebę czułam już od jakiegoś czasu. Dlaczego więc nie pojawiłam się wcześniej? Starałam się słuchać mojego serca, wierzyłam, że jest najlepszym przewodnikiem. Choć myślę, że miało jak najlepsze intencje zaprowadziło mnie do naprawdę trudnego momentu w moim życiu, pełnego płaczu i nieprzespanych nocy.
Mówię sobie, że wiedzieliśmy o tym od dawna, pakując jego karton z jego wszystkimi rzeczami do bagażnika samochodu. Pewna część mnie, ta odpowiedzialna za słuchanie serca, ma nadzieje, że gdy tylko zobaczy mnie pod drzwiami z jego rzeczami to wyzna mi, że nie pozwoli mi odejść. Prędko jednak odrzucam tę myśl, tym razem nie dlatego, że nie chce robić sobie nadziei. Tym razem wiem, że wyczerpaliśmy ilość szans jakie moglibyśmy sobie dać. Odpalam samochód i ruszam szukając jednocześnie stacji, gdzie muzyka będzie odpowiadać mojemu nastrojowi. Na moje nieszczęście nie znajduje takiej, chociaż z drugiej strony myślę, że to nawet lepiej. Płakanie za kierownicą nie jest najbezpieczniejszym pomysłem, a to pewnie by nastąpiło gdyby znalazła się odpowiednia piosenka do mojego humoru, który jak zapewne łatwo się domyślić, najlepszy nie jest. Z każdym kilometrem bliżej celu, moje serce bije szybciej. Gdy podjeżdżam pod jego dom, mam wrażenie, że bije tak mocno, że chyba w ramach protestu wyskoczy z mojego ciała. Nie dziwie mu się. Sama chętnie bym uciekła, ale przedtem zostawiła ten karton, żeby nie musieć wracać. Stawiam jednak czoła moim lękom, wyjmuje karton z bagażnika i dzwonie dzwonkiem do drzwi. Czekam chwilę, ale mam wrażenie, że całą wieczność.
- Przywiozłam Ci Twoje rzeczy. - mówię zanim on zdąży coś powiedzieć. - Chyba powinniśmy pogadać.
- Ale o czym ty chcesz rozmawiać jeszcze? - pyta, a ja chociaż wiem o czym, nie odpowiadam. Mimo tego, że chcę wiedzieć jak on się czuje, co on o tym wszystkim myśli, jak te ostatnie miesiące wyglądały z jego perspektywy, odwracam się i odchodzę.
Gdy kończę opowiadać terapeucie o tym co miało miejsce, nagle zdaje sobie z czegoś sprawę i mówię.
- Miłość stała się moją barierą. Murem, który miał dawać mi bezpieczeństwo, a tak naprawdę odebrał mi odwagę. Zabrakło mi odwagi, żeby tu przychodzić, bo w głębi duszy wiedziałam, że miał Pan rację. Dopiero gdy pozbyłam się złudzeń, dostrzegłam, że samymi fantazjami nie zbuduję związku. Teraz za to owszem, mam złamane serce, cierpię, ale czuję też ulgę. W pewien sposób odzyskałam spokój i panowanie nad własnym życiem.
Czasem w głębi duszy wiemy, że jakaś relacja, jakiś człowiek nie jest dla nas dobre, a mimo to nie potrafimy z tego zrezygnować. Powodów jest wiele i choć jestem przekonana, że mogą wydawać się słuszne to wiem też, że najważniejsze pytanie jakie powinniśmy w takiej sytuacji sobie zadać, to co jest najlepsze dla nas. Często jednak boimy się odpowiedzieć na to pytanie, bo wiemy z czym to się wiąże. Możemy więc tkwić w takiej relacji latami, wmawiając sobie, że będzie lepiej, codziennie mieć nadzieję i wkładać niezliczone ilości energii w to żeby tak było, albo stawić czoła tej odpowiedzi.

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne - Bez utworów zależnych 4.0 Międzynarodowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz