“Przyszła jesień, następnie nadejdzie zima, wiosna, lato. Minie rok, dwa lata, dziesięć. Zapomnimy.”

26.04.2014

The opposite of love's indifference

   Radzę zaopatrzyć się w chusteczki.  
   
        Kolejny wieczór, kiedy siedziałam sama w pokoju, zapłakana. Znów przez moją "kochaną" mamusię. Byłam kolejny raz na nią zła. Już od dłuższego czasu nie potrafiłam z nią normalnie rozmawiać. W domu atmosfera z każdym dniem była jeszcze bardziej napięta. Od kiedy rozwiodła się z tatą, byłam święcie przekonana, że lepiej mieszkałoby mi się właśnie z nim, a nie z nią. Praktycznie każda nasza rozmowa kończyła się kłótnią, tak jak tego wieczoru. Nawet nie pamiętam kiedy zdążyłam zasnąć. 
         Obudziłam się, i przeżyłam najgorszy dzień w moim życiu. Gdybym wiedziała, że tak się to wszystko potoczy, inaczej zachowałabym się tego ranka. Wstałam, podeszłam do lustra, pod oczami miałam ślady tuszu. Postanowiłam, że się wykąpie, bo mam dużo czasu do wyjścia. Zebrałam się, zjadłam śniadanie, spakowałam książki i już miałam zamiar wychodzić, gdy w przedpokoju pojawiła się mama. Było widać, że tez tej nocy płakała, tak jak ja. Miała sińce pod oczami. Próbowałam ją ignorować.
- Słoneczko, możemy naprawić nasze relacje... - cicho zaczęła, zapewne pragnąc przeprowadzić ze mną długą rozmowę, na którą nie miałam najmniejszej ochoty.
- Nie mów do Mnie „SŁONECZKO”! –przerwałam jej i wychodząc trzasnęłam drzwiami. Maszerowałam do szkoły, słuchając jak najgłośniej muzyki, byleby tylko nie myśleć o tej sytuacji i nie musieć się tym martwić. Wśród znajomych nieco się rozluźniłam. Niestety w momencie, gdy pani dyrektor poprosiła mnie do gabinetu wszystko wywróciło się do góry nogami. Cały czas mówiła, że Mi współczuje, a kiedy w końcu przeszła do sedna, moje oczy zalały się łzami. Dzwonili ze szpitala, moja mama miała wypadek i jest w śpiączce. Nie mogłam w to uwierzyć, przyjechał po mnie tata i od razu do niej pojechaliśmy. Mimo tych wszystkich pocieszeń, że będzie dobrze, nie mogłam i nie potrafiłam w to uwierzyć. Na miejscu doktor wszystko mi opowiedział. Mama jak co rano jechała do pracy. Prawdopodobnie płakała i dopiero w ostatniej chwili zauważyła matkę z dzieckiem. Bez skutku próbowała je ominąć. Wpadła w poślizg. Lekarze zdiagnozowali mocny wstrząs mózgu, stąd ta śpiączka. Wtedy byłam już pewna, że to przeze mnie. Cały ten dzień siedziałam przy niej i opowiadałam co mi przyszło do głowy, wszystkie te najlepsze wspomnienia. Zdałam sobie wtedy sprawę, że dała mi tak dużo powodów do uśmiechu, radości. Nauczyła mnie wszystkiego, co teraz potrafię. To ja byłam samolubna i nie potrafiłam docenić tego jak wspaniałą mamą była. Jeszcze nie raz to pokaże. Wierzyłam z całego serca, że się wybudzi. Ta sytuacja mnie przerażała i przygnębiała, ale musiałam być silna, dla niej. Od tego dnia codziennie przebywałam w szpitalu, tyle czasu ile mogłam. Doktor powiedział, że organizm ludzki to bardzo złożona struktura, oznaczyło to tylko jedno. Chciał mi powiedzieć coś więcej na temat śpiączki. Po dłuższej rozmowie wiedziałam już co mam robić, żeby chociażby próbować wybudzić mamę. Lekarze proponują rodzinom, przyniesienie płyt z muzyką jaką pacjent lubi, rodzinne nagrania np. rozmowy z rodziną czy bliskimi. Wiedziałam też, że mama może dawać mi jakieś sygnały i tylko na nie czekałam. Mijały tygodnie, miesiące. Jej stan się nie poprawiał. Coraz mniej wierzyłam w to, że jeszcze kiedykolwiek usłyszę od niej jak mocno mnie kocha. Bałam się, że już nigdy więcej mnie nie przytuli. Po jakimś czasie lekarze stwierdzili, że już nie uda się jej wybudzić. Miesiąc po tej diagnozie jej serce po prostu przestało bić. Poddała się. Umarła. Odeszła. 
       Zapewne do końca życia będę się obwiniać o śmierć osoby tak dla mnie ważnej. Dopiero gdy jej zabrakło zdałam sobie sprawę jak miała ciężko, rozwód, wychowanie nastoletniej córki, praca, utrzymywanie domu. Nie zauważałam tego jak była już tym wszystkim zmęczona. Zawsze ją o wszystko obwiniałam, zamiast wesprzeć. Niestety tak już bywa, że uświadamiamy sobie, jak mocno kogoś potrzebujemy, dopiero gdy ta osoba ma odejść, lub już odeszła. To nie śmierć nas rozłącza, lecz brak miłości. 





KOCHAM CIE MAMO.




Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne - Bez utworów zależnych 4.0 Międzynarodowe.

Brak komentarzy: