“Przyszła jesień, następnie nadejdzie zima, wiosna, lato. Minie rok, dwa lata, dziesięć. Zapomnimy.”

3.12.2017

Said help me help you start it

    Czasem cierpienie i błędy przeszłości wpływają na nas podświadomie. Nie kontrolujemy tego co nas rani, co nie pozwala nam funkcjonować. Nie radzimy sobie z tym i zamykamy w sobie, płacząc co noc do poduszki, albo uciekając w alkohol i przypadkowe pocałunki, przypadkowych ludzi. Co swoją drogą - nie pomaga. Dodaje tylko powodów, aby zapaść się głębiej w otchłań smutku i żalu. Ona również pamiętała swoją przeszłość. 

    Nie tak planowała zakończyć wieczór. Wręcz broniła się i nastawiała, że to się nie wydarzy, zwłaszcza po alkoholu. Chciała dostrzec w kimś coś więcej. Choć szczerze powiedziawszy to chciała w końcu dostrzec w kimś cokolwiek. To, że go poznała, te kilka dni rozmów dały jej większa dawkę endorfin, niż daje czekolada. To wszystko jednocześnie sprawiło, że zapragnęła żeby tym razem było inaczej. Mimo wszystko niemożliwe stało się możliwe. Po tym wieczorze czuła, że nie chce już liczyć, które ma On miejsce na jej liście. Miała dość wyliczania. Od tego momentu miał być pierwszym i ostatnim który tak na prawdę ją pocałował, bo poczuła to naprawdę. Lista przestała istnieć. Wcześniej zamknięta na uczucia, unikająca relacji typu związek, zdobyła się na odrobinę nadziei, która obdarzyła nie tylko jego, ale także samą siebie. 

     Zastanawiacie się może za którym razem On zdał egzamin na prawo jazdy? Zapewne nie, ale spieszę z odpowiedzią, że za drugim. Zarówno teorie jak i praktykę. Wygląda na to że naszemu bohaterowi wszystko za drugim razem wychodzi lepiej. Może oprócz pocałunku. Ona potwierdzi, że pierwszy nie odstawał od kolejnych, które miały dopiero nadejść. Wracając, ich drugie spotkanie wyglądało zupełnie inaczej. 

    Celibat dotyczący księży to nic w porównaniu do tego przed jakim wyzwaniem postawili się nasi bohaterowie. Oboje mieli w tym cel. Postanowili nie tyle co naprawić swój błąd, ale pokazać, że potrafią być cierpliwi. A także, ze nie traktują tego jak byle co, że maja co do siebie marzenia, a może nawet plany, ale przede wszystkim szacunek. Obawiając się przeszłości obiecali sobie przyszłość, tylko aby siebie w niej nie stracić. Lecz, aby komuś obiecać siebie, najpierw potrzeba się otworzyć. Dać się do przeglądu. Uzewnętrznić się ze wszystkich wad fabrycznych i mankamentów. Nieważne jak to jest trudne. Osoba, która oddaje nam swoje serce, ma prawo wiedzieć co meczy naszą duszę. Ona zdawała sobie sprawę z tego, że jest to nieodłączne. Wiedziała, że nie może przed nim niczego ukrywać. Dlatego, gdy tego dnia upojeni prawdziwa gorąca czekolada, znaleźli się na Wawelu podzieliła się tym co ją trapi i zatruwa życie. Zaczęła od początku opowiadać swoją historie, która dla niektórych może wydawać się w tych czasach typowa, ale nigdy nie wiemy jak coś może zranić lub po prostu wpłynąć na człowieka. Bo jak często trafia się dziewczyna z rozbitej rodziny? Jemu często, ale do trzech razy sztuka pomyślał On słuchając tego całego dramatu płynącego z jej ust. Rodzice w separacji, mieszkający pod jednym dachem, gdzie nawet rozwód nie jest w stanie rozwiązać tej niekomfortowej sytuacji, gdzie dzieci cierpią najbardziej. Ona jako najstarsza przez ostatnie kilka lat znajdowała się w najgorszym położeniu, bo rozumiała najwięcej. Od kiedy się to wszystko zaczęło, była w to najbardziej wciągnięta. Zresztą początkowo nie próbowała od tego uciekać. Chciała zrozumieć. Nie wiedziała, że ta wiedza będzie ją ranić, bo sprawi że będzie musiała wybierać. Lecz czy można wybrać miedzy osobami, które kocha się równie mocno.

    Czas płynął, ostatni MPK już dawno odjechał, ale im się nie spieszyło, co było widoczne w ich powrocie do domu. I tak znaleźli się na rogu Piwnej i Józefińskiej. Huśtając się na pomniku Gombrowicza, analizując mural dzwonu-megafonu, po raz kolejny odnaleźli nic porozumienia. Interpretując życie tak jak dzieci robią to ze światem, czyli z nuta ciekawości i naiwności. A gdy z jego ust padło pytanie "a czy wiesz co to upupianie?" Ona nie wiedziała. To nic innego jak wtrącanie w dziecinność, powiedział. Ty za to wtrąciłaś w nią sama siebie. Zraniona szukasz w niej schronienia. Okazało się jednak, że ten wieczór był dla nich na prawdę szczęśliwy, a powrót był niczym odbicie poprzedniego spotkania w krzywym zwierciadle. Miejsca, w których poprzednio uzewnętrznili cierpienie i żal, tym razem przepełnił śmiech i radość z życia oraz z tego, że mogą spędzać je razem. 

    Na prawie jazdy wiadome jest gdzie popełniło się błąd, gdy się nie zda. U Niej On zdał za drugim razem. Powód? Jak jest wszystkim wiadome, nie była to jazda bez trzymanki. Raczej przekroczenie dozwolonej prędkości. Zresztą nie możemy zrzucać całej winy na Niego, bo tego chłopak nie udźwignie. Oboje oblali test cierpliwości, a przecież miłość cierpliwa jest. Nikt nie chce mieć pod górkę, w druga stronę jest o wiele łatwiej, ale nawet wtedy trzeba czasem zahamować, spotkać się na skrzyżowaniu. Nawet na takim bezkolizyjnym i dobrze oznakowanym może zdarzyć się wypadek. Można się spierać czy działanie instynktownie jest lepsze od trzymania się zasad. Wszystko zależy od sytuacji. Ale wniosek można wyciągnąć jeden. Jazda samochodem jest niebezpieczna, tak samo jak jest w relacjach miedzy ludźmi. Zawsze jest szansa że ktoś ucierpi. Wszystko jest w stanie nas zranić. Blizny zbieramy przez całe życie. Skoro jednak jesteśmy w stanie zaufać maszynie, to czy coś powinno nas powstrzymywać przed zaufaniem drugiemu człowiekowi?



Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne - Bez utworów zależnych 4.0 Międzynarodowe.

Brak komentarzy: