Straciłam
zaufanie do ludzi. Ciągle ktoś mi coś obiecywał, ale nie często tej obietnicy
dotrzymywał. Najczęstszymi kłamstwami były m.in. „zawsze będę przy tobie”, „zawsze
możesz na mnie liczyć” czy „będzie
lepiej”. Ludzie mają tendencje do oszustw, małych, dużych, a mimo, że mi także
się to zdarza, to nienawidzę tego. Zaczęłam
mieć tego dość, miałam dość samej istoty człowieka, chociaż wiedziałam, że sama
nim jestem. Zaczęłam ignorować wszystko i wszystkich. Główną częścią mojego
życia stały się książki i to było w porządku. Pokochałam sam akt czytania, a także
to, że były moją ucieczką. Wiele się z nich się nauczyłam jak na przykład,
że ludzie NIE są źli, ludzie NIE są także dobrzy, są zarówno źli jak i dobrzy. Lecz nawet jeśli w książkach, także spotykałam się z kłamstwami i obłudą, to nie
byłam tak naprawdę tego częścią i to chyba było w tym najlepsze, bo mimo, iż
chciałam żyć tak jak bohaterowie tych opowieści, to często także cieszyłam się,
że mogę poznać jakąś historię, ale nie muszę być jej częścią, że nie muszę nic
zmieniać. W prawdziwym życiu jest inaczej, w nim ciągle musimy coś zmieniać.
Tego także nienawidzę, ciągłych zmian, tego że teraz jest „wszystko” w
porządku, ale za 5 minut to „wszystko” może runąć.
Przez
pół roku to się sprawdzało, nie przeszkadzało mi, że jestem sama, bo w tej
samotności coraz bardziej odkrywałam siebie. Sądzę, że każdy powinien znaleźć
czas tylko dla własnej osoby. Każdy wieczór spędzałam przy kubku kakao w połączeniu z
książką. Czytanie stało się moją miłością. Po prostu, pokochałam tą moją małą monotonie. Lecz życie to nie monotonne
scenariusze, a szkoda. W końcu jednak, minęło „moje 5 minut” i wszystko musiało
się zmienić. Nie wiem czy była to dobra zmiana, czy zła. Po prostu była. Poznałam
chłopaka i o boże jeśli w ogóle istniejesz, to tak głupio brzmi, lecz może
powinno? Podobno w miłości głupieje się, traci się rozum. Gdyby miłość stała na
półkach w sklepach, ja z pewnością bym po nią nie sięgnęła, bo po co to komu?
Każdy jednak popełnia błędy, tylko nie jestem pewna. Czy miłość jest błędem? Wszystko
się układało, więc pomyślałam: hej może jednak potrafię dać komuś szansę, może chcę jednak coś zmienić? Pojawiło się
jednak małe „ale”, ponieważ mimo, iż byłam szczęśliwa to wszystko zaczęło dziać
się tak szybko i w pewnym momencie nie wiedziałam czego chcę ja, a czego on. Czego oboje tak naprawdę chcemy. W pośpiechu to chyba jest najgorsze, że nie ma czasu na
przemyślenia.
Mimo, że niekiedy w miłości nie ma ani chwili, ani siły na rozum, to należy cały czas myśleć, co zrobić aby było lepiej. Ja nie potrafiłam
znaleźć na to czasu, lecz kiedy w końcu udało mi się go zdobyć, to zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać. W końcu zdałam sobie sprawę, co przeoczyłam. Sama miłość nie jest błędem, lecz pomyłką jest zatracanie się w niej. Jesteśmy tylko ludźmi i owszem popełniamy błędy, upadamy, niekiedy płaczemy, jesteśmy słabi. Jednak naszym największym murem jest miłość i może być barierą nie tylko przed słabościami, ale także przed myśleniem, dlatego jest takim pięknym, a zarówno niebezpiecznym uczuciem.

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne - Bez utworów zależnych 4.0 Międzynarodowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz