“Przyszła jesień, następnie nadejdzie zima, wiosna, lato. Minie rok, dwa lata, dziesięć. Zapomnimy.”

4.05.2015

Only time is ours, The rest we'll just wait and see!

    Straciłam zaufanie do ludzi. Ciągle ktoś mi coś obiecywał, ale nie często tej obietnicy dotrzymywał. Najczęstszymi kłamstwami były m.in. „zawsze będę przy tobie”, „zawsze możesz na mnie liczyć” czy  „będzie lepiej”. Ludzie mają tendencje do oszustw, małych, dużych, a mimo, że mi także się to zdarza, to nienawidzę tego. Zaczęłam mieć tego dość, miałam dość samej istoty człowieka, chociaż wiedziałam, że sama nim jestem. Zaczęłam ignorować wszystko i wszystkich. Główną częścią mojego życia stały się książki i to było w porządku. Pokochałam sam akt czytania, a także to, że były moją ucieczką. Wiele się z nich się nauczyłam jak na przykład, że ludzie NIE są źli, ludzie NIE są także dobrzy, są zarówno źli jak i dobrzy. Lecz nawet jeśli w książkach, także spotykałam się z kłamstwami i obłudą, to nie byłam tak naprawdę tego częścią i to chyba było w tym najlepsze, bo mimo, iż chciałam żyć tak jak bohaterowie tych opowieści, to często także cieszyłam się, że mogę poznać jakąś historię, ale nie muszę być jej częścią, że nie muszę nic zmieniać. W prawdziwym życiu jest inaczej, w nim ciągle musimy coś zmieniać. Tego także nienawidzę, ciągłych zmian, tego że teraz jest „wszystko” w porządku, ale za 5 minut to „wszystko” może runąć.
    Przez pół roku to się sprawdzało, nie przeszkadzało mi, że jestem sama, bo w tej samotności coraz bardziej odkrywałam siebie. Sądzę, że każdy powinien znaleźć czas tylko dla własnej osoby. Każdy wieczór spędzałam przy kubku kakao w połączeniu z książką. Czytanie stało się moją miłością. Po prostu, pokochałam tą moją małą monotonie. Lecz życie to nie monotonne scenariusze, a szkoda. W końcu jednak, minęło „moje 5 minut” i wszystko musiało się zmienić. Nie wiem czy była to dobra zmiana, czy zła. Po prostu była. Poznałam chłopaka i o boże jeśli w ogóle istniejesz, to tak głupio brzmi, lecz może powinno? Podobno w miłości głupieje się, traci się rozum. Gdyby miłość stała na półkach w sklepach, ja z pewnością bym po nią nie sięgnęła, bo po co to komu? Każdy jednak popełnia błędy, tylko nie jestem pewna. Czy miłość jest błędem? Wszystko się układało, więc pomyślałam: hej może jednak potrafię dać komuś szansę, może chcę jednak coś zmienić? Pojawiło się jednak małe „ale”, ponieważ mimo, iż byłam szczęśliwa to wszystko zaczęło dziać się tak szybko i w pewnym momencie nie wiedziałam czego chcę ja, a czego on. Czego oboje tak naprawdę chcemy. W pośpiechu to chyba jest najgorsze, że nie ma czasu na przemyślenia. 
    Mimo, że niekiedy w miłości nie ma ani chwili, ani siły na rozum, to należy cały czas myśleć, co zrobić aby było lepiej. Ja nie potrafiłam znaleźć na to czasu, lecz kiedy w końcu udało mi się go zdobyć, to zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać. W końcu zdałam sobie sprawę, co przeoczyłam. Sama miłość nie jest błędem, lecz pomyłką jest zatracanie się w niej. Jesteśmy tylko ludźmi i owszem popełniamy błędy, upadamy, niekiedy płaczemy, jesteśmy słabi. Jednak naszym największym murem jest miłość i może być barierą nie tylko przed słabościami, ale także przed myśleniem, dlatego jest takim pięknym, a zarówno niebezpiecznym uczuciem.



                
Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne - Bez utworów zależnych 4.0 Międzynarodowe.

Brak komentarzy: